Zespół Soulish na własnych zasadach – poruszający debiut na scenie Opola
Dziś wieczorem po raz pierwszy staną na opolskiej scenie. Nie jako chórki, nie w cieniu znanych nazwisk. Zespół Soulish tworzony przez Karolinę Sumowską, Paulinę Czaplę i Piotra Tazbira wreszcie opowiada swoją własną historię.

Zespół Soulsh / materiały prasowe
Od chórków do pełnej sceny. Czas, by mówić własnym głosem
Gdy zamykasz oczy i słyszysz ich muzykę, to świat zwalnia. Nie dlatego, że wszystko wokół milknie, ale dlatego, że w ich dźwiękach i słowach odnajdujesz siebie. Soulish nie próbuje być nikim więcej niż sobą. I właśnie w tej autentyczności tkwi ich siła. Trzy niezwykle wrażliwe osoby, trzy różne spojrzenia, trzy głosy, które harmonizują nie tylko na scenie, ale i w życiu
Karolina, Paulina i Piotr to doświadczeni muzycy. Przez lata towarzyszyli największym polskim artystom śpiewając chórki, będąc muzycznym tłem dla cudzych historii. Ale pewnego dnia przyszedł ten moment, potrzeba, by powiedzieć coś własnego. I wtedy świat się zatrzymał. Dosłownie. Pandemia dała przestrzeń, w której powstały pierwsze piosenki Soulish.
To był impuls – mówi Karolina Sumowska w jednym z wywiadów. – Zaczęłam pisać teksty, które same przychodziły. Potem, wspólnie z Pauliną i Piotrem, nadawaliśmy im ostateczny kształt. Zaczęło się od potrzeby, a przerodziło się w zespół, który dziś staje na jednej z najważniejszych scen w Polsce.
Debiutancki singiel
Debiutancki singiel „Strangers” to nie tylko dźwięki i słowa, to manifest pokolenia, które nauczyło się ukrywać pod warstwami oczekiwań innych. To historia o tym, jak łatwo się zagubić w tym, kim powinniśmy być zapominając, kim jesteśmy naprawdę.
Nieznajomy to my sami, kiedy przestajemy się rozpoznawać – mówi Paulina Czapla. – To piosenka o potrzebie bliskości, bycia wystarczającym i akceptowanym. O tym, że mimo różnic, jesteśmy sobie bliżsi, niż sądzimy.
Za niezwykłą produkcję muzyczną odpowiada Józef Rusinowski, który do stworzenia dźwiękowego świata Soulish użył m.in. nietypowych brzmień codziennych przedmiotów – jak… dezodorant. Efekt? Organiczna, pełna intymności kompozycja, której chce się słuchać w ciszy – w skupieniu

Zespól Soulish / materiały promocyjne

