Z telewizji do domowej kuchni. Kulinarna odsłona Mileny Rostkowskiej-Galant (WYWIAD)
Milena Rostkowska-Galant – znana i lubiana prezenterka pogody Polsatu – nie tylko perfekcyjnie prognozuje, ale też z pasją gotuje. W rozmowie podczas 11. edycji charytatywnego konkursu kulinarnego dziennikarzy opowiada o swoich popisowych daniach oraz kulinarnych wspomnieniach z dzieciństwa,

Milena Rostkowska-Galant / AKPA
Kim jest Milena Rostkowska-Galant?
Milena Rostkowska-Galant to jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiej telewizji. Urodziła się 13 lutego 1981 roku. Ukończyła studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim, jednak to media stały się jej prawdziwą pasją. Od wielu lat związana jest z Telewizją Polsat, gdzie zyskała popularność jako prezenterka pogody.
Widzowie cenią ją za profesjonalizm, naturalny wdzięk i pogodną osobowość, którą emanuje na ekranie. Choć obecna jest w mediach, nie odsłania zbyt wiele ze swojego życia prywatnego – stara się zachować równowagę między karierą a rodziną. Mimo to pozostaje aktywna w mediach społecznościowych, gdzie dzieli się kulisami pracy, pasjami i przemyśleniami – zawsze w zgodzie z autentycznym, ciepłym wizerunkiem.
Milena promuje zdrowy styl życia, naturalność i kobiecą siłę. Jest inspiracją dla wielu kobiet – pokazuje, że można być sobą, rozwijać się zawodowo, a przy tym nie rezygnować z codziennych przyjemności i radości z życia.
WYWIAD
- Lubi Pani gotować?
Bardzo lubię gotować. A jeszcze bardziej od gotowania lubię być chwalona, kiedy wszyscy jedzą to, co przygotowałam. Chyba właśnie dlatego gotuję aż tyle – dla tej chwili, gdy ktoś mówi, że mu smakuje.
2. Jakie jest Pani popisowe danie?
To się zmienia – jak tylko poznam coś nowego, zapraszam gości, częstuję i… szukam kolejnej inspiracji. Ale jest jedno danie, które powtarzam co roku – gęś faszerowana kapustą kiszoną. Robię ją zawsze w listopadzie na urodziny mojej córeczki. Goście już wiedzą, że będzie gęś. Czasem nadziewam ją ziemniakami z czosnkiem. To pracochłonne, trzeba zlewać tłuszcz w trakcie pieczenia, ale efekt jest wart zachodu.
3. Czy pamięta pani swoje początki z gotowaniem? Kto panią nauczył?
Gotowała moja mama – wspaniale. Ale dużo nauczyła mnie też siostra mojego dziadka, która się nami opiekowała. To ona przekazała mi tradycyjne, staropolskie przepisy i nauczyła, żeby nic się w kuchni nie marnowało. Dziś znowu modne jest wykorzystywanie resztek – dla mnie to naturalne. Zostały ziemniaki z obiadu? Robimy kopytka, placuszki, pyzy. Możliwości jest mnóstwo.
4. Podczas podróży próbuje pani lokalnych potraw?
Zawsze! Uwielbiam próbować nowych rzeczy, niezależnie czy jestem za granicą, czy po prostu w innym regionie Polski. Jeśli coś mi zasmakuje, próbuję potem odtworzyć to w domu.
5. A jak to u pani jest ze śniadaniami?
Nie jem. Nawet jako dziecko nie lubiłam ich jeść. Wstawać wcześniej, żeby zjeść? To był koszmar. A odkąd dowiedziałam się o tzw. oknie żywieniowym, które idealnie mi pasuje, to po prostu jem od 11:00 do 19:00. Dla mojego organizmu to działa świetnie.
6. Czy stosuje Pani konkretną dietę?
Nie lubię diet wymagających liczenia kalorii czy ważenia porcji. Staram się unikać węglowodanów i glutenu. Kiedy czuję, że coś mnie bierze – przeziębienie, osłabienie – od razu ograniczam węgle. Organizm szybciej wraca do formy. To samo robię u mojego dziecka, kiedy coś się dzieje – to naprawdę działa, nawet przy skaleczeniach czy chorobach.
7. Czy jedzenie Fast Food pojawia się u Pani w diecie/
Tylko w podróży, zwłaszcza służbowej. Tam muszę mieć pewność, że jedzenie mnie nie „wyłączy” na dzień czy dwa. Fast food może nie jest zdrowy, ale przynajmniej wiem, że nie zaszkodzi, kiedy muszę być w pełni sił do pracy.
8. Lubi Pani nietypowe połączenia smaków?
Zdecydowanie klasyka. Nie wszystkie owocowe dodatki do mięsa mi pasują – żurawina, śliwka… nie zawsze się sprawdzają. Ale ostatnio odkryłam mango z chili jako sos do mięsa – świetne połączenie. Wszystko zależy od humoru i okazji.
9. Jakie są obecnie Pani plany zawodowe?
Obecnie program śniadaniowy w Polsacie ma przerwę wakacyjną. Z jednej strony tęsknię za weekendową pracą, z drugiej – mogę wreszcie cieszyć się wolnymi sobotami i niedzielami. A kiedy ma się dziecko, to naprawdę ogromna przyjemność.
Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję, bardzo!

Milena Rostkowska-Galant / radio Eska


