Magdalena Waligórska, aktorka, która zdobyła serce widzów dzięki swojej autentyczności i wszechstronności. Znana głównie z roli Wioletki w kultowym serialu “Ranczo”, który dziś możemy obejrzeć na Netflixie. W wywiadzie opowiedziała nam o swojej karierze, a także życiu codziennym.
Instagram/Magdalena Waligórska
Magdalena Waligórska – kim jest?
Magdalena Waligórska, polska aktorka teatralna i filmowa urodzona 5 stycznia 1981 roku w Jędrzejowie. Ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Krakowie. Już przed rozpoczęciem studiów grała w wielu filmach i serialach takich jak: “Pianista” Romana Polańskiego, czy “Klan” i “Na dobre i na złe”. Od 2 września 2016 jest szczęśliwą żoną aktora, Mateusza Lisieckiego. Ich ślub był wyjątkowy, bo nie odbył się on w Polsce, a w Rzymie. Para ma dwójkę dzieci: Piotra oraz Natalię
AKPA/Magdalena Waligórska
Wywiad
1. Skąd się wzięła u Pani pasja do aktorstwa?
Już od dziecka uwielbiałam występować. Na początku interesowałam się śpiewem, ale z czasem okazało się, że to nie moja droga. W wieku 7 lat postanowiłam, że zostanę aktorką, i od tego czasu ten plan się nie zmienił.
Instagram/Magdalena Waligórska
2. Pierwsze kroki na planie filmowym stawiała Pani w filmie „Pianista”. Jak trafiła Pani na ten casting?
W tamtym czasie pracowałam jako modelka i pewnego dnia dowiedziałam się o castingu do filmu Romana Polańskiego. Choć początkowo wydawało mi się, że kompletnie tam nie pasuję, udało mi się zdobyć rolę. Wtedy poznałam Weronikę Migoń, która jako pierwsza we mnie uwierzyła.
Instagram/Magdalena Waligórska
3. A jak wyglądały początki w świecie modelingu?
Wysłałam kiedyś swoje zdjęcia na casting i zostałam zaproszona na sesję zdjęciową. Na początku trochę się tego wstydziłam, bo chciałam być aktorką, a nie modelką. Ale z czasem zrozumiałam, że to również było wartościowe doświadczenie. To też nie było tak, że pracowałam w jakichś bardzo ekskluzywnych projektach. Robiłam zdjęcia do kalendarzy, ale nie do rozbieranych.
Instagram/Magdalena Waligórska
4. Przez wiele lat była Pani związana z serialem „Ranczo”. Jak wspomina Pani ten czas?
To było dziesięć intensywnych lat mojego życia. Moja postać Wioletty, początkowo była epizodyczna, rozwinęła się dzięki zaufaniu reżysera i scenarzystów. Na tyle się spodobałam, że moja bohaterka została dalej rozpisana. Dodawane były to coraz kolejne sceny. Dlatego w pierwszym sezonie Wioletta jest nie do końca określona. Początkowo przewijałam się w serialu, nic nie mówiąc. Dopiero w drugim sezonie postać Wioletty zaczęła się faktycznie kreować. Wtedy zaczęła mieć swój charakter i osobowość, a także swoją przeszłość i przyszłość.
Instagram/Magdalena Waligórska
5. Grała Pani w wielu filmach i serialach, która z ról jest dla Pani najważniejsza?
Mam ogromny sentyment do roli Żanety w filmie „Ile waży koń trojański”. Udało mi się wnieść coś od siebie do tej postaci, co zostało docenione przez reżysera. Początkowo, rola mojej bohaterki miała się sprowadzić tylko, krótko mówiąc do pokazania biustu. Natomiast, ja zaczęłam rozmawiać z reżyserem na temat tej epoki, jak ona wtedy wyglądała. Wówczas, kobiety zapuszczały włosy na ciele, nie goliły się, tak jak to robią współczesne kobiety. Co ciekawe, owłosienie na ciele kobiety było uznawane wtedy za seksowne. Pomyślałam sobie, że moja bohaterka w filmie też powinna mieć owłosione pachy, które by były widoczne podczas jednej ze scen łóżkowych. Zaproponowałam to Juliuszowi Machulskiemu. Na początku nie był optymistycznie do tego nastawiony, ale mimo to nagraliśmy moją scenę z doklejonymi włosami do pach.
Instagram/Magdalena Waligórska
6. I co było dalej?
Po jakimś czasie zadzwonił do mnie roześmiany Juliusz Machulski i powiedział: “wygrałaś”. Ja? Co wygrałam? Stwierdził, że scena z pachami jest tak śmieszna i musi być wstawiona do filmu. Stąd mam ogromny sentyment do tej roli.
Instagram/Magdalena Waligórska
7. Aktorstwo to również trudne role. Czy była taka, która szczególnie Panią obciążyła?
Każda trudna rola zostawia ślad. Czasami jest to obciążenie emocjonalne, czasami fizyczne. W „Ranczu” często musiałam grać w lekkich ubraniach przy bardzo niskich temperaturach. To były naprawdę wymagające chwile. Bardzo często po nagraniach w takich warunkach, po prostu wracałam do domu przeziębiona.
Instagram/Magdalena Waligórska
8. Czy po tylu latach pracy w zawodzie nadal ma Pani wymarzoną rolę?
Kiedyś marzyłam o rolach dramatycznych. Teraz, po urodzeniu dzieci, czuję, że bardziej ciągnie mnie do ról, które bawią i dają widzom chwilę wytchnienia.
Instagram/Magdalena Waligórska
9. Jak godzi Pani z mężem życie rodzinne z rolą aktorki?
To duże wyzwanie. Staramy się z mężem planować wszystko z wyprzedzeniem. Nasze dzieci mają stabilny rytm dnia, co daje im poczucie bezpieczeństwa, a my po prostu się wymieniamy w opiece nad nimi. Nie ciągniemy ich na nasze wyjazdy, ponieważ powinni mieć zachowaną rutynę w ciągu dnia.
Instagram/Magdalena Waligórska i Mateusz Lisiecki
10. A jak spędza Pani czas poza sceną?
Teraz najwięcej czasu poświęcam dzieciom. Moja córka gra na pianinie nie cały rok, a już zaliczyła dwa koncerty. Natomiast, syn marzy o pisaniu książek. Staram się być dla nich wsparciem i przewodnikiem. Dzięki nimi mogę na nowo odkryć świat, na przykład ostatnio miałam okazję pójść pierwszy raz na balet. To jest super.
Instagram/Magdalena Waligórska i Mateusz Lisiecki
11. A co z Pani pasjami?
Uwielbiam czytać książki i chodzę na jogę… dla seniorów! Tak się serio nazywa moja grupa. To najlepsze zajęcia dla mojego kręgosłupa.