Stifler bez filtra: „Nienawidzę tańczyć”; 7 lat singiel Co jeszcze zdradził?
Nie gryzie się w język i nie próbuje nikomu przypodobać. Stifler znów mówi wprost – o życiu uczuciowym, telewizji i kulisach swoich projektów. A przy okazji dorzuca kilka mocnych, szczerych komentarzy, które na pewno odbiją się szerokim echem. Impreza, muzyka i własne zasady.

Stifler nie zwalnia tempa i dalej rozwija swoje projekty eventowe. Tym razem postawił na wydarzenie dla twórców, które zaczyna się kameralnie, by później przerodzić się w pełnoprawną imprezę klubową. Najpierw „media room”, potem otwarcie całego klubu i konkretne nazwiska: występy, premiera jego kawałka i sety DJ-ów. Jak sam podkreśla – to nie pierwszy raz, kiedy robi coś takiego. Po zeszłorocznym „pink party” przyszedł czas na „color party”.

„Taniec z gwiazdami”? Jasna odpowiedź Choć wielu widzów widziałoby go na parkiecie, on sam nie ma złudzeń: – Nienawidzę tańczyć – rzuca bez ogródek. Jeszcze rok temu rozważyłby udział, głównie ze względu na ogromną medialność programu. Dziś jednak przeszkodą jest styl życia: dużo czasu spędza za granicą nie chce „blokować się” w Polsce na kilka miesięcy I choć sam nie śledzi programu (bo – jak przyznaje – od 9 lat nie ma telewizora), to jednego uczestnika zdecydowanie wyróżnia: – Fabijański? Zajebisty jest! – mówi z entuzjazmem.

Polska telewizja? „Nie ma już efektu wow” Zapytany o kolejne programy, nie pozostawia złudzeń: był już praktycznie wszędzie polska telewizja go nie ekscytuje brakuje formatów, które naprawdę robią wrażenie – Musieliby zrobić coś naprawdę zajebistego – podkreśla. Krótko mówiąc: jeśli nie pojawi się coś świeżego i mocnego, Stifler nie widzi dla siebie miejsca w rodzimych produkcjach. Kulisy „Eksperymentu Siatka”: „Czułem się jak w prawdziwym więzieniu” Jednym z bardziej zaskakujących wątków rozmowy są jego wspomnienia z programu „Eksperyment Siatka”. To doświadczenie zapadło mu w pamięć wyjątkowo mocno: wszystko było dopracowane w najmniejszych szczegółach uczestnicy naprawdę czuli się jak w więzieniu część „osadzonych” to byli prawdziwi byli więźniowie – Myślałem, że to ludzie odbywający wyrok. To było tak realne – przyznaje. Do tego dochodzi ciekawostka: uczestnicy… nie mieli ze sobą kontaktu i praktycznie się nie widzieli.

Życie miłosne? Zaskakująca deklaracja Na koniec padło pytanie, które zawsze elektryzuje fanów. Czy jego serce jest zajęte? Odpowiedź może zaskoczyć wielu: – Jestem singlem od 2019 roku. W maju będzie 7 lat. Bez dramatu, bez dorabiania teorii – po prostu fakt. I jak widać, na razie nic nie wskazuje na to, żeby miało się to szybko zmienić. Szczery do bólu, niezależny i idący własną drogą. Stifler pokazuje, że nie potrzebuje telewizji ani związku, żeby być na świeczniku. A czy jeszcze nas czymś zaskoczy? Patrząc na jego tempo – to tylko kwestia czasu.


