Spadek po Krzysztofie Krawczyku wciąż niepodzielony. Czy jego jedyny syn straci wszystko?
Mijają cztery lata od śmierci Krzysztofa Krawczyka, a walka o jego majątek wciąż trwa. Syn artysty, Krzysztof Igor Krawczyk, wciąż nie doczekał się ani grosza z ogromnej spuścizny po ojcu. Sprawa sądowa utknęła w martwym punkcie, a czas działa na jego niekorzyść. Czy to oznacza, że jedynak legendy polskiej sceny muzycznej może zostać z niczym?

Krzysztof Krawczyk, Igor Krawczyk / newspix.pl,
Testament, który wszystko zmienił
Po śmierci Krzysztofa Krawczyka w kwietniu 2021 roku ujawniono, że artysta pozostawił dwa różne testamenty. Ostatni z nich, spisany w 2020 roku, całkowicie pomijał jego jedynego syna. Całość majątku, w tym prawa autorskie do utworów, miała przypaść żonie artysty – Ewie Krawczyk. Dla Krzysztofa Igora Krawczyka, chorego na padaczkę i niezdolnego do pracy, oznaczało to dramatyczną sytuację życiową – został bez dachu nad głową i bez wsparcia finansowego.
Proces w zawieszeniu
Dzięki pomocy przyjaciół syn piosenkarza złożył w sądzie wniosek o unieważnienie ostatniego testamentu, argumentując, że jego ojciec w chwili podpisywania dokumentu nie był w pełni świadomy swoich decyzji. Pomimo że powołano biegłych, a opinie już trafiły do sądu w Zgierzu, proces od czterech lat stoi w miejscu.
Zbliżamy się do końca. Materiał dowodowy jest niemal kompletny. Teraz sąd musi zdecydować, czy dopuści kolejne opinie biegłych, czy zakończy sprawę – mówi mecenas Monika Kucwaj-Zarzycka, reprezentująca Krzysztofa juniora.
Czas działa na niekorzyść
Termin na dochodzenie zachowku upływa w 2026 roku. Jeśli do tego czasu nie zapadnie wyrok, Krzysztof Igor może nie tylko stracić szansę na połowę majątku, ale również na jego część gwarantowaną przez prawo.
Dopóki nie ma rozstrzygnięcia, nie wiadomo nawet, czy junior ma prawo ubiegać się o zachowek – wyjaśnia prawniczka.
Co więcej, proces uniemożliwia swobodne zarządzanie masą spadkową, co teoretycznie powinno zabezpieczać majątek do czasu zakończenia postępowania. Tymczasem – jak mówił sam zainteresowany – część mienia została już sprzedana lub przepisana.
Zabrane nazwisko
W lutym tego roku Krzysztof Igor Krawczyk doznał kolejnego ciosu. Jego macocha oraz menedżer ojca, Andrzej Kosmala, zastrzegli w Urzędzie Patentowym nazwisko „Krzysztof Krawczyk”. Tym samym to oni mają prawo czerpać zyski z jego komercyjnego wykorzystania – nie syn artysty, który to nazwisko nosi od urodzenia.
Krzysio żyje w niedostatku, a tu nawet nazwisko mu zabierają – mówi w rozmowie z ShowNews.pl Marian Lichtman, przyjaciel Krawczyka. – Prosiłem Ewę, żeby się z nim porozumiała, żeby kupiła mu choćby kawalerkę. Nie była zainteresowana.
Czy jest szansa na ugodę?
Mimo upływu lat i napięć między stronami, proces wciąż może zakończyć się ugodą. Warunek jest jeden – wdowa po artyście musi ją zaproponować. Dotąd nie wykazała takiej woli.
Tymczasem Krzysztof Igor nie traci nadziei. Niedawno pojawił się na promocji książki żony Mariana Lichtmana i z przyjemnością zaśpiewał. Choć zmęczony i schorowany, liczy, że jeszcze odzyska część tego, co – jak twierdzi – prawnie mu się należy.
Jak to się wreszcie rozstrzygnie, to kamień spadnie mu z serca – mówi Lichtman. – Krzysztof na pewno nie chciał, żeby to się tak skończyło.

Zdjęcie / Michał Hetmanek,


