Rodowicz nie była przekonana do Ralpha Kamińskiego! Kulisy współpracy, o których nikt nie wiedział

Maryla Rodowicz po raz kolejny udowadnia, że polski show-biznes skrywa historie bardziej zaskakujące niż seriale, które oglądamy wieczorami. Choć dziś duet Maryla × Ralph wydaje się oczywisty i artystycznie dopracowany, prawda jest dużo bardziej pikantna.
Jak się okazuje — Rodowicz wcale nie była przekonana do Ralpha Kamińskiego, a ich wspólny projekt mógł w ogóle nie dojść do skutku.
Według notatek z prób, które ujrzały światło dzienne, Maryla od początku miała wątpliwości wobec wizji młodszego artysty. Nie odpowiadała jej jego „bossanova do poduszki”, jak z przekąsem miała określać wczesne propozycje brzmieniowe Kamińskiego. Chciała czegoś mocniejszego, bardziej w jej stylu, a Ralph — subtelny, liryczny, intymny — zdawał się być muzycznym przeciwieństwem.
„Weź nie ma jak pompa! Będziesz mieć więcej możliwości, możesz zatańczyć!” — miała żartować podczas jednej z rozmów, próbując nakierować go na bardziej energetyczne, marylowe tory.
Atmosfera robiła się napięta.
A to dopiero początek.
Apodyktyczni artyści w jednym studio? „Trzeba być apodyktycznym w sztuce”
Maryla i Ralph szybko zderzyli się charakterologicznie.
„Ralph i Mrozu i Ralf są apodyktyczni, nadali się. Trzeba być apodyktycznym w sztuce” —
Oznacza to jedno: w studio starły się dwie silne osobowości, obie przyzwyczajone do kontroli i konsekwentnego stawiania na swoim.
Na początku nie iskrzyło muzycznie — tylko emocjonalnie.
Maryla miała wątpliwości, Ralph — swoją wizję.
Ona chciała energii, on — artyzmu.
A jednak to właśnie zderzenie dwóch temperamentów sprawiło, że finalny efekt okazał się tak wyrazisty.

Najnowsze komentarze