Rafał Brzozowski pogrążony w żałobie: „Jest jakaś niesamowita pustka”
Rafał Brzozowski niespodziewanie musiał pożegnać jednego z członków rodziny. „Jest jakaś niesamowita pustka, której nie da się niczym zapełnić”- pisze piosenkarz w niezwykle wzruszającym wpisie.

Śmierć
Rafał Brzozowski pożegnał jednego z członków rodziny, a dokładnie Babcię Marysię, która miała 96 lat. Kobieta była niezwykle ważną osobę w życiu artysty. Mimo, że była przygotowana na odejście i często rozmawiała o przemijaniu, jej śmierć pozostawiła głęboką pustkę i smutek. W niezwykle poruszającym wpisie żegna babcię, której życie było naznaczone wieloma stratami oraz ogromnym bólem. Jako dziecko została sierotą, przeżyła wojnę, okupację i Powstanie Warszawskie. Zawsze uśmiechnięta, z ogromnym poczuciem humoru, nie skarżyła się, nie chciała być ciężarem, nawet gdy zdrowie zaczęło ją ograniczać. To nie tylko wyraz miłości i wdzięczności, ale również hołd dla jej życia – trudnego, ale godnego i przepełnionego siłą.
Miałem dziś wstawić post podsumowujący moją podróż do Peru i z radością wracać . Wróciłem w nocy, a tymczasem życie napisało inny scenariusz . Wczoraj odeszła niespodziewanie moja ukochana Babcia Marysia. Przeżyła 96 lat i chociaż to piękny wiek, chociaż rozmawialiśmy o przemijaniu i była spokojna o to, że kiedyś ten dzień nadejdzie, nadal nie mogę w to uwierzyć . Jest jakaś niesamowita pustka, której nie da się niczym zapełnić . Zamość już nie będzie tym Zamościem, w którym zawsze z uśmiechem na mnie czekała. To Ona była powodem, dla którego chciałem wyremontować dom , tak żeby czuła się jak Królowa, bo życie jej nie oszczędzało . Przeżyła wojnę , okupację , cała rodzina na jej oczach została rozstrzelana w powstaniu warszawskim, za służbę i konspirację w AK. Była żywą tarczą na niemieckich czołgach , wycierpiała tak wiele ze nigdy do końca nie chała o tym opowiadać . Została sierotą jako mała dziewczynka, a mimo to, nigdy o nic się nie upominała, nigdy nie narzekała , żyła skromnie , pokornie. Miała niesamowity żart , pamięć , była zawsze uśmiechnięta, ale też izolowała się, żeby nie być problemem jak to mówiła, kiedy pojawiły się problemy z poruszaniem . Najukochańsza osoba jaką znam. Przed wyjazdem przytuliła mnie mocno i tak dziwnie się pożegnała. Był w tym spokój, ale też ciepło i miłość, którą czuję do dziś . Dziś już odpoczywa , już nic jej nie dolega , nie denerwuje się że , jak to mówiła “starość się nie udała “. Jestem jej wdzięczymy, za wszystkie chwile mojego życia. Za opowieści , za wychowanie, które od niej dostałem , za jej hart ducha i za charakter , który był nieugięty, z zasadami, ale jednak zawsze sprawiedliwy . Wspaniała Kobieta, Mama, Babcia i Prababcia . Niech odpoczywa w pokoju serca! Na zawsze będzie w mojej pamięci z takim uśmiechem jak na zdjęciu .


