Publiczność oszalała w „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Niecodzienny gość wkroczył na scenę
Piąty odcinek „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” dostarczył widzom ogromnej dawki emocji. Uczestnicy po raz kolejny musieli zmierzyć się z wymagającymi metamorfozami, wcielając się w największe gwiazdy polskiej i światowej sceny muzycznej. Były kultowe przeboje, zaskakujące przemiany i występy, które wywołały sporo komentarzy jurorów. Jednym z najbardziej niespodziewanych momentów wieczoru było pojawienie się na scenie prawdziwej legendy polskiego hip-hopu.
Uczestnicy zmierzyli się z kultowymi gwiazdami
Piąty odcinek programu ponownie dostarczył widzom wielu muzycznych emocji. Na scenie pojawiły się zarówno polskie legendy, jak i światowe gwiazdy. Gabriel Fleszar wcielił się w Davida Hidalgo z Los Lobos i wykonał „La Bambę”, a Ida Nowakowska zmierzyła się z „Testosteronem” Kayah. Ula Milewska zaprezentowała się jako Skolim, natomiast Marcin Miller otrzymał wymagające zadanie wcielenia się w Felicjana Andrzejczaka i zaśpiewania „Jolka, Jolka pamiętasz”. Występ Millera szczególnie zwrócił uwagę Małgorzaty Walewskiej. Jurorka nie skupiła się wyłącznie na samym podobieństwie do oryginalnego wykonawcy, ale zwróciła uwagę na historię ukrytą w kultowym tekście.
Chciałabym zwrócić państwa uwagę, a zwłaszcza młodszych słuchaczy na to, w jaki sposób ta piosenka opowiada historię. Jest tyle rzeczy zawartych w tym tekście i to są też rzeczy, które dotyczą życia naszego pokolenia.
Jurorka zachęcała również młodszych widzów do sięgania po starsze utwory. Jej zdaniem klasyczne polskie piosenki wciąż mają wiele do przekazania.
Bardzo bym chciała zwrócić uwagę młodzieży na takie głębokie teksty. Wracajcie do tych starych piosenek, bo one niosą ze sobą dużo prawdy.
Nie zabrakło również występów, które wymagały od uczestników ogromnych umiejętności wokalnych. Marcin Maciejczak zmierzył się z jednym z największych przebojów Celine Dion – „All by Myself”. Justyna Steczkowska podkreśliła, że było to wyjątkowo trudne zadanie.
To jest jednak głos potęga. Trudno przebić Celine. A jeśli chodzi o te wszystkie góry, jesteś tenorowym głosem, ale pomimo wszystko to już jest bardzo wysoko. Dla faceta to jest dramat.
Jurorka doceniła jednak emocjonalność wykonania Maciejczaka.
Czuć, że ty masz serce do śpiewania. To jest takie bardzo emocjonalne i naprawdę piękne. To wzruszyło mnie.
Maria Sadowska jako Liroy
Jednym z najbardziej zaskakujących momentów odcinka była metamorfoza Marii Sadowskiej. Artystka wcieliła się w Liroya i wykonała jego kultowy „Scyzoryk”. Na tym jednak występ się nie zakończył. W pewnym momencie na scenie pojawił się sam Liroy, który dołączył do uczestniczki programu. Wspólne wykonanie zrobiło wrażenie na Małgorzacie Walewskiej. Jurorka zwróciła uwagę przede wszystkim na możliwości wokalne obojga artystów, a szczególnie na ich oddech.
Ja muszę powiedzieć, że największe wrażenie zrobiło na mnie, jak zaśpiewaliście razem. Szatkowaliście, jak zawodowy kucharz marchewkę.
Po chwili jurorka dodała:
Myślę, że i dla pana signore Liroya i dla ciebie, Marysiu, imponujący oddech. W operze by się was nie powstydzili.
Swoje zadania wykonali również Rafał Brzozowski, który wcielił się w Pibulla, oraz Bryska jako Dua Lipa. Stefano Terrazzino szczególnie pochwalił występ Bryski, zwracając uwagę na jej swobodę ruchu i wokalną precyzję.
Dla mnie to był najlepszy twój występ kobiecy. Miałaś w tym największy luz, ciało było bardzo zaangażowane, co było do tej postaci bardzo potrzebne i to ci się udało najbardziej.
Ostatecznie odcinek przyniósł nie tylko efektowne metamorfozy, ale także sporo emocji i niespodzianek. Widzowie poznali również kolejne wcielenia uczestników, które zobaczymy już w następnym odcinku.





