Ponad pół miliona złotych w jeden wieczór? W Grand Lubiczu niemożliwe nie istnieje!
Za nami ósma edycja kolacji Lubicz & Friends w Ustce. I choć co roku poprzeczka wisi wysoko, tym razem goście po prostu „rozbili bank”. Wynik? Kosmiczne 525 520 złotych, które w całości trafią do potrzebujących.
Dlaczego to takie ważne?
Pieniądze trafią pod skrzydła Fundacji Rodziny De Lubicz Szeliskich, która robi robotę tam, gdzie system często zawodzi. Fundacja bierze na celownik m.in.:
- Dziadkowie w roli rodziców – cisi bohaterowie, których system zazwyczaj mija szerokim łukiem. Fundacja De Lubicz Szeliskich jako jedna z niewielu daje im realne wsparcie, a nie tylko „uścisk dłoni prezesa”.
- Głowy dzieciaków – fundowanie psychoterapii w czasach, gdy terminy na NFZ brzmią jak ponury żart.
- Oddech od kryzysu – wakacje dla tych, dla których „odpoczynek” był dotąd słowem z innej galaktyki.
Czysta gra, zero prowizji:
To, co w tym wszystkim „gryzie” najbardziej pozytywnie, to transparentność. Żadnych ukrytych kosztów, żadnych pensji dla „zarządu”.
Działamy społecznie, bez wynagrodzeń. Cały koszt imprezy wziął na klatę Hotel Grand Lubicz
– ucina krótko Łukasz De Lubicz Szeliski.
To rzadki przypadek, gdzie prestiż nie służy do łechtania ego, ale staje się paliwem dla tych, którzy mają w życiu pod górkę. Ponad pół bańki w jeden wieczór? To nie magia. To dowód na to, że jak się chce, to można rozbić szklany sufit obojętności.
Zobacz także: Sensacja w Bernie! Dzieci Kulczyk i Lubomirskiego na balu!


































