Tłum gwiazd pożegnał legendarnego aktora, który odszedł niespodziewanie 3 tygodnie temu. Teraz jego przyjaciele ruszyli w ostatniej drodze z nim.
Jan Frycz zmarł 15 sierpnia w wieku 72 lat i poinformował o tym Teatr Narodowy, w którym pracował do ostatnich dni.
– Z niewypowiedzianym żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Jana Frycza, jednego z najwybitniejszych polskich aktorów, związanego z Teatrem Narodowym w latach 1982–1983 i ponownie od 2006 roku. Artysta zmarł 15 sierpnia w domu rodzinnym, w otoczeniu najbliższych” – czytamy na social-mediach Teatru Narodowego.
7 września odbył się pogrzeb Jana Frycza na Wojskowych Powązkach, a został pochowany na Starych Powązkach.
Odszedł wspaniały aktor, szalony człowiek
Pożegnali go w swoich przemowach m.in. Mikołaj Grabowski, Krystyna Janda i rodzina.
– Odszedł wspaniały aktor, szalony człowiek. Przez długie lata lekceważący i życie, i swój talent, i los. Nie wiedział, jaki jest wspaniały. To naprawdę rzadkie. Ostatnio dzwonił do wielu z nas, niespodziewanie. Do mnie bodaj miesiąc temu. „Co się dzieje?” — zapytałam. „A po co zadawać takie pytania? Tak sobie dzwonię, po nic” — odpowiedział. Janku, twoje niezbędne minimum to było życie na wietrze, w sztormie, w wiecznym szukaniu schronienia i ukojenia. Choć przez ostatnie lata wydawało się, że znalazłeś spokój i pogodziłeś się ze sobą. Bogu dzięki. Słyszę twój śmiech. Bez twojej przekory i poczucia humoru będzie naprawdę smutniej. Żegnamy cię tu wszyscy z gorącymi sercami. Na szczęście zostawiłeś po sobie dużo. Dużo, dużo, dużo. Bardzo dużo. To będzie trwało – wyznała Krystyna Janda.
Prosił, aby go przygotować do szkoły
Tak wspominał go Mikołaj Grabowski
– W roku 1974 przyszedłeś do mnie, niezwykle przystojny, i aksamitnym barytonem powiedziałeś: „Nazywam się Jan Frycz i proszę przygotować mnie do egzaminu do szkoły teatralnej. Zapłacę panu” – usłyszeli wszyscy na pogrzebie.
Mikołaj Grabowski/fot. Awpress
Natomiast Jan Englert powiedział o nim tak:
– Przez wiele, wiele lat, a nawet do dziś, uważałem się za starszego brata Jana Frycza. Zawodowego starszego brata — powiedział Englert.