Po dwóch dekadach przyszła zmiana. Marcin Prokop zabrał głos
Po ponad dwóch dekadach wspólnego życia jedna z par polskiego show-biznesu zdecydowała się pójść osobnymi drogami. Marcin Prokop potwierdził rozstanie z żoną, Marią Prażuch-Prokop, podkreślając, że ich relacja nie zakończyła się konfliktem, lecz przekształciła w przyjaźń.

Przypadkowe spotkanie, które zmieniło wszystko
Ich historia zaczęła się w 2003 roku – zupełnie niewinnie, na jednej z imprez. Ona wróciła właśnie ze Stanów Zjednoczonych, on był już rozpoznawalnym dziennikarzem. Choć żadne z nich nie przepadało za imprezowym stylem życia, to właśnie wtedy między nimi zaiskrzyło.


Jak wspominała Maria Prażuch-Prokop, od początku była pewna swoich uczuć: to miał być „ten jedyny”. Ich relacja szybko nabrała tempa i przerodziła się w poważny związek.
Dwa światy, jeden związek
Para wielokrotnie podkreślała, że różnice charakterów były zarówno siłą, jak i wyzwaniem. Marcin Prokop mówił wprost o „zderzeniu dwóch biegunów” i nieustannym napięciu, które jednak ich napędzało.

Doczekali się córki Zofii, która stała się centrum ich świata. Dziennikarz podkreślał, że najważniejsze jest dla niego wychowanie dziecka w poczuciu wolności i niezależności, bez narzucania oczekiwań.
„Dobre rozstanie” zamiast dramatu
Informację o rozstaniu Marcin Prokop przekazał osobiście w mediach społecznościowych 14 kwietnia w poście na instagramie publikując wspólne zdjęcie. Jak zaznaczył, ich małżeństwo zakończyło się w spokojnej i dojrzałej atmosferze.
Tak wyglądają ludzie, którzy bardzo się lubią, szanują i wspierają. Którzy przeżyli ze sobą ponad 20 lat i mimo, że jakiś czas temu rozstali się jako małżeństwo, to jako przyjaciele i rodzice Zosi nadal pozostają razem. Dobre rozstanie brzmi jak oksymoron, ale jest możliwe
Napisał dziennikarz pod zdjęciem, podkreślając, że oboje patrzą w przyszłość z optymizmem. Choć ich wspólna droga jako małżeństwa dobiegła końca, wszystko wskazuje na to, że łączy ich coś równie trwałego – wzajemny szacunek i troska o rodzinę.



