Piesek wywołał międzynarodową burzę! Kora kontra niemiecki kapitan
Kamil Sipowicz w najnowszej książce „Kora i inne zwierzęta” wraca do barwnych, a momentami dramatycznych epizodów z życia u boku Kory. Wdowiec po wokalistce Maanam opisał m.in. pełną napięcia podróż do Meksyku z ukochanym psem Ramonką, która zakończyła się kłótnią z niemieckim kapitanem lotu i protestem artystki w meksykańskiej komorze celnej.

Paszportowa katastrofa o świcie
Podróż na Jukatan miała być spełnieniem tęsknoty za słońcem i Tulum. Zamiast spokojnego wylotu z Warszawy o świcie – nerwy, taksówki i wyścig z czasem. Już przy odprawie okazało się, że Sipowicz nie figuruje na liście pasażerów. Powód? Przez pomyłkę zabrał cudzy paszport – dokument muzyka, który przed laty współpracował z Korą. Rozpoczął się dramatyczny powrót na Bielany po właściwy dokument. Choć czasu było niewiele, udało się zdążyć na samolot. Emocje sięgnęły zenitu, ale jak wspomina autor prawdziwe turbulencje miały dopiero nadejść.


„Ordnung” kontra Kora
Po przesiadce we Frankfurcie sytuacja zaostrzyła się na pokładzie niemieckich linii lecących do Cancún. Ramonka – ukochana bolończyk Kory została wyjęta z transportera i usiadła na kolanach właścicielki. W polskich liniach nikt nie robił z tego problemu. Tym razem było inaczej. Najpierw interweniowała stewardesa, powołując się na regulamin. Gdy Kora zignorowała polecenie, pojawił się kapitan, który jak relacjonuje Sipowicz podniesionym głosem przywoływał „Ordnung”. Wtedy artystka sięgnęła po magazyn z wizerunkiem Adolfa Hitlera na okładce i wypaliła:
Znamy wasz Ordnung, doświadczyliśmy go już w czasie wojny
Kapitan zamilkł i wycofał się do kokpitu. Incydent zakończył się bez dalszych konsekwencji, ale jak podkreśla autor był pokazem bezkompromisowego charakteru Kory, która w sporach
Wyciągała broń największego kalibru


Protest w komorze celnej w Cancún
Gdy samolot wylądował w Cancún, wydawało się, że najgorsze za nimi. Sipowicz wyszedł pierwszy, by odebrać bagaże i wynająć samochód. Kora zniknęła. Telefon milczał. Minuty zamieniały się w godziny, a pisarz zmęczony i przerażony rozważał kontakt z ambasadą. W końcu okazało się, że artystka została zatrzymana w komorze celnej. Ponieważ brakowało jednej pieczątki w dokumentach Ramony, potwierdzenia zabezpieczenia przed kleszczami. W proteście przeciw urzędniczym absurdów Kora położyła się na podłodze i zaczęła wyć, trzymając przy sobie psa. Sytuację rozwiązał dopiero wezwany weterynarz, który za 100 dolarów spryskał suczkę odpowiednim preparatem i wystawił brakujące potwierdzenie.

Historia opisana w „Korze i innych zwierzętach” to kolejny dowód na to, że życie u boku legendarnej wokalistki nie należało do nudnych. Dla Sipowicza to jednak przede wszystkim opowieść o miłości do artystki, do wspólnych podróży i do zwierząt, które były nieodłączną częścią ich świata.



