Nie żyje Janusz Michałowski. Aktor miał 89 lat
Legedarny aktor zmarł w sędziwym wieku uwielbiany przez kolegów i koleżanki.
O śmierci Janusza Michalskiego poinformowała Telewizja Polska oraz reżyser Wojtek Ziemilski, dla którego aktor był wujem. Napisał w social mediach:
– Zmarł Janusz Michałowski, mój wuj. Był aktorem. Takim, jakich już nie robią. Żyjącym tylko teatrem, postacią, sceną. Zanim przeszedł na emeryturę, był w zespole Teatr Współczesny w Warszawie. Był też mężem Izy Cywińskiej, i przez te dwa lata po jej śmierci spędziłem z nim sporo czasu. Strasznie za nią tęsknił. Wuj Janusz był introwertykiem, nie przepadał za publicznymi sytuacjami, imprezami. Wolał siedzieć w domu i dłubać przy swoich lampach naftowych – miał z dużym prawdopodobieństwem najwspanialszą kolekcję w Polsce. Recytował wiersze jak nikt na świecie – napisał na swoim profilu Ziemilski.
Aktor teatralny ze wspaniałymi rolami w filmach
Janusz Michałowski urodził się 1 stycznia 1937 roku w Augustowie. W 1960 roku ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie. Po studiach występował na wielu scenach w całej Polsce. Pracował m.in. w teatrach w Koszalinie, Toruniu, Kaliszu i Poznaniu, a później swoje życie zawodowe związał z Teatrem Ateneum oraz Teatrem Współczesnym.
Pamiętamy go ze wspaniałych ról w „Seksmisji”, czy „Vabanku”.
Byli ze sobą 50 lat
Prywatnie przez 50 lat był mężem Izabelli Cywińskiej. Poznali się w Teatrze Nowym w Poznaniu w połowie lat 70. podczas pracy nad spektaklem „Dni Turbinów”. Ona była wtedy dyrektorem tego miejsca kultury. Byli ze sobą przez 50 lat, aż do jej śmierci w 2013 roku, ale często dochodziło między nimi do konfliktow, ale potrafili żyć ze soba, bo inaczej nie potrafili.
– Mam do Janusza wielkie zaufanie, bo wiem, że wszystko wykonuje z pełnym oddaniem, uczciwością. Dlatego wracamy do siebie. I gdy biorę tekst do ręki, zaraz jakaś rola mi się z nim kojarzy, wręcz szukam jej dla Janusza” — mówiła reżyserkaw jednym z wywiadów.
Nie mieli dzieci, bo ciągle byli zajęci pracą. Po latach ona wyznała, że żałowała, że nie zrobiła in vitro. Teraz Janusz Michałowski dołączył do niej.
Był jak ojciec
Pożegnał do Borys Szyc.
– Odszedł Janusz Michałowski. Wielki aktor i piękny aktor ale jeszcze piękniejszy człowiek. Uwielbiałem go. Był dla mnie trochę jak ojciec w Teatrze Współczesnym, był moim duchem ojca w Hamlecie. Tyle spektakli razem. Od Bambini do Praga, przez Wniebowstapienie, Stracone zachody miłości, Transfer, Proces, przez Płatonowa, Saszkę i na Hamlecie kończąc… miał w sobie spokój i mądrość, cudowne poczucie humoru, ciepło, które sprawiało że chciałeś być blisko. Słyszę teraz w głowie jego głos. Zostanie ze mną do końca. Będę tęsknił Januszku – napisał Borysz Szyc.


