Nie tylko Doda i Krupa pomaga zwierzętom. Kto dokarmiał koty zimą?
Wystarczy trochę zapału i determinacji, aby uratować życie jakiegoś zwierzaka. Macie empatię? To rozumiecie, w czym jest rzecz.
Okres zimowy bardzo przysporzył kłopotów zwierzętom, które przebywają na dworze. W związku z tym ujawniono patoschroniska, które trzymały psy w budach bez siana, w mrozie przy -15. Dzięki znanym osobom ruszała cała akcja pomagania naszym czworonożnym przyjacielem. Wśród nich znalazły się Doda, Joanna Krupa, Lalunia, Anna Korcz i wiele innych osób. Wspierali m.in. DIOZ, który ratuje chore, zaniedbane zwierzęta ze schronisk, ale przede wszystkim od prywatnych gospodarzy, który trzymają w mrozie uwiązane na łańcuch swoje psy bez wody i jedzenia. Akcje te otworzyły wielu osobom oczy na sprawy zaniedbania na ten temat w Polsce. Nie będziemy tutaj wchodzić w szczegóły prawne, ale pozytywnym skutkiem są liczne adopcje psów i kotów przez prywatne osoby. Dzięki temu organizacje pozarządowe, a prozwierzęce mają miejsce na ratowanie innych zwierząt.

Kotki czekały na pomoc
Fundacja Dobre Słowo docelowa nie zajmuje się zwierzętami, ale przy takich mrozach, jakie były w tym roku nie mogliśmy być obojętni. Na działkach w Nadarzynie we wrześniu urodziło się 6 małych kotów. Generalnie gmina dba o bezdomne zwierzaki i tutaj nie mamy zastrzeżeń. Dostarczają żywołapki do ich złapania i potem są kastrowane, czy sterylizowane. Następnie wracają na działkę i się nie rozmnażają. Niestety jedna z kotek nie daje się złapać od lat i ciągle rodzi następne kociaki. Gmina dostarcza też dla bezdomnych kotów suchą karmę. Jednak ktoś musi ją odebrać i dostarczać zwierzakom co najmniej co 2-3 dni. Przy małych kotkach nie było możliwości karmić je tylko tym. Od listopada od lutego codziennie dostawały mokrą karmę razem z ciepłą wodą, ale i mięso.

To wymagało ogromu pracy. Ktoś musiał tam jeździć. Na działkach dokarmia od lat koty pani Basia, ale nie dałaby rady codziennie w takie mrozy. Przyjeżdżała z Warszawy autobusem. Włączyliśmy się w tę akcję. Jedna osoba od nas podjęła się wypraw do Nadarzyna. Znalazły się osoby dobrej woli, które pomogły. Marzena Rogalska załatwiła karmę mokrą Doliny Noteci, Agnieszka Michalczyk z Fundacji Królowej Marii Kazimiery dostarczała również jedzenie suche i puszki dla kotów. Kasia Zio-Freeman kupiła wielki domek, który wyłożyliśmy sianem. Natomiast Marek Bączek z Fundacji Masz szansę tankował nam paliwo do samochodu, żeby dojechać do tych biedaków.




Straty są zawsze bolesne
W sumie karmiliśmy ok. 11 kotów, bo oprócz małych są tam też stali bywalcy. Niestety nie udało nam się uratować wszystkich małych kotków. Jeden przepadł już w grudniu, drugi zaginął po Nowym Roku, kiedy spadł wielki śnieg. Przeżyło czworo. Teraz czekamy, aby je złapać i poddać odpowiednim zabiegom. Potem mogą pójść do adopcji, albo zasilą bezdomne koty na działkach. W okresie od wiosny do jesieni mają tam dobre warunki. Ludzie ich dokarmiają, żyją na wolności i są na pewno szczęśliwe. Potem wszystko zależy, czy zima jest łagodna, czy bardzo mroźna i śnieżna.Wtedy zaczynają się kłopoty. Ciepły stały dom to gwarancja dobrobytu dla nich, ale ograniczenie swobody.
Na tę chwilę wielkie podziękowania dla osób dobrej woli.









Opracował Mateusz Mazur


