„Myślałam, że go tracę”. Ula Grotyńska o swoim synu
Ula Grotyńska – influencerka znana z ciepłych, rodzinnych treści po raz pierwszy tak szczerze opowiedziała o dramatycznym wydarzeniu, jakie spotkało jej syna. Na instagramie podzieliła się historią nagłego pogorszenia stanu zdrowia dziecka.

„Najgorsze 15 minut mojego życia”
Wszystko zaczęło się nagle. U syna Uli pojawiła się bardzo wysoka gorączka, która w krótkim czasie doprowadziła do drgawek. Influencerka nie ukrywa, że przez kilkanaście minut była przerażona.
Najgorsze 15 minut mojego życia. W każdej sekundzie myślałam, że go tracę.
Napisała na instagramie. Jak przyznała, sytuacja była tak dynamiczna i pzerażająca, że nie było czasu na zastanawianie się. Liczyło się tylko jedno ratowanie dziecka i szybka pomoc medyczna. Ula, gdy pojawiła się wysoka gorączka udała się do szpitala wraz z synkiem i tam nagle Nikodem dostał drgawek. Na szczęście byli już na miejscu i pomoc medyczna mogła od razu działać.

Szpital, strach i bezradność matki
W szpitalu lekarze natychmiast zajęli się stanem chłopca. Jak napisała pod postem:
Po kilkunastu sekundach otoczył go sztab lekarzy. Zabrali go z moich rąk. My zostaliśmy kompletnie bezradni. Minuty ciągnęły się jak godziny. W końcu usłyszeliśmy, że to drgawki gorączkowe. Jedna z najbardziej przerażających rzeczy, jakie mogą spotkać rodzica. Występują u około 2 do 5% dzieci, najczęściej między 6 miesiącem, a 5 rokiem życia, przy gwałtownym wzroście temperatury. Zazwyczaj trwają kilka minut. U nas trwały ponad 15. W tym czasie nie ma z dzieckiem żadnego kontaktu, a widok zostaje w głowie na zawsze.
Ula Grotyńska wraz ze swoim partnerem cały czas była przy synu, czuwając przy jego łóżku. W kolejnych relacjach opisywała szpitalną rzeczywistość. Influencerka podkreśliła, jak szybko codzienność może zamienić się w koszmar. jak kruche jest poczucie bezpieczeństwa.


Apel do rodziców
Po pierwszym szoku Ula zdecydowała się wykorzystać swoją rozpoznawalność, by zaapelować do innych rodziców. Zwróciła uwagę jak ważna jest czujność i reakcja, nawet jak objawy wydają się zwykłą gorączką.
Nie bagatelizujcie gorączki. Mierzcie często temperaturę, obserwujcie dziecko i reagujcie, gdy coś was niepokoi, nawet jesli na początku wygląda niewinnie. My mieliśmy to szczęście, że byliśmy już w szpitalu, gdy to się zaczęło…
Jej słowa spotkały się z ogromym odzewem – pod postem pojawiło się wiele komentarzy od rodziców, którzy przeżyli podobne sytuacje lub dziękowali za szczerość i ostrzeżenie. Napisała również, że nie była pewna czy powinna się dzielić tą sytuacją w internecie.
Jeśli ta historia sprawi, że choć jeden rodzic zareaguje szybciej, to znaczy, że było warto. Może choć jedną osobę uchroni to przed tym horrorem, który my przeżyliśmy.



