„Must Be The Music”: nowy sezon, jurorzy komentują poziom uczestników. Folk wraca, rock odbija, a Miuosh zachwycony autentycznością

„Must Be The Music” powraca z kolejnym sezonem, a podczas press day panowała atmosfera dużego muzycznego wydarzenia. Na czerwonym dywanie pojawili się prowadzący, jurorzy oraz ekipa programu, m.in. Adam Zdrojkowski, Maciej Rock, Dawid Kwiatkowski, Miuosh, a także Patricia Kazadi i Sebastian Karpiel-Bułecka, którzy również byli częścią medialnej obsady wydarzenia.
Jako dziennikarz miałem okazję porozmawiać z gwiazdami o tym, co czeka widzów w nowej edycji.
Nowy sezon Must Be The Music – co się zmieni, a co zostaje?
Z rozmów jasno wynika, że program utrzymuje swoją sprawdzoną formułę, ale to właśnie uczestnicy mają być największą nowością.
Adam Zdrojkowski: „Folk w tym sezonie wchodzi szturmem”
Prowadzący podkreśla, że to właśnie zgłoszenia do programu będą dla widzów największym zaskoczeniem:
— „Bardzo dużo nowych uczestników i bardzo dużo folkloru. Zespołów folkowych jest naprawdę sporo i to będzie dla widzów duża niespodzianka.”
Zdrojkowski zdradził również, że wypatrzył już kilka młodych muzyków, których słucha prywatnie na Spotify.
— „Mają świetne teksty i fajną historię. Młode łebki, które próbują wejść do muzyki na własnych zasadach.”
Dawid Kwiatkowski: „Nowi uczestnicy, nowa energia tylko jury coraz starsze”
Juror tradycyjnie rzucił kilka humorystycznych uwag, a jedna z nich idealnie podsumowała atmosferę press day:
— „Nowi uczestnicy z talentami, których jeszcze państwo nie widzieli. Nowa, świeża energia. Jedyne co stare, to jurorzy. Coraz starsi.” — żartował Kwiatkowski.
Dawid Kwiatkowski o „antytalentach”: „To rozluźnia, ale czasem boli”
Juror nie ukrywa, że w tej edycji pojawiło się wyjątkowo dużo „przypadków nietypowych”:
— „Produkcja dała nam wiele takich osób. To pomaga przeżyć długie nagrywki, bo jest talent-talent, a potem trzy bardzo ciekawe case’y.”
Kwiatkowski przyznaje, że często jest mu po prostu… szkoda niektórych uczestników:
— „Zastanawiam się, gdzie są ich bliscy, żeby powiedzieć: może nie muzyka? Bo wracają do małych miejscowości i muszą się zmierzyć z reakcjami.”
Maciej Rock: „Nowością są uczestnicy – kilkaset świeżych historii”
Kolejny prowadzący podkreśla, że show nie potrzebuje wielkich zmian, bo jego siłą są ludzie:
— „Nowością są wszyscy uczestnicy. To kilkaset nowych propozycji muzycznych.”
Rock zaznacza również, że w tej edycji możemy spodziewać się szerokiego wachlarza gatunków — od rapu, przez folk, po rock, który według niego może przeżyć swój mały telewizyjny comeback.
Miuosh o poziomie uczestników: „Nie interesuje mnie osobowość. Muzyka musi mnie zabrać w podróż”
Raper i juror Miuosh w rozmowie ze mną podszedł do tematu najbardziej analitycznie. Jego zdaniem poziom w nowym sezonie jest bardzo stabilny:
— „Poziom uczestników jest zbliżony do poprzedniej edycji. Siły są trochę inaczej rozłożone między solistów a zespoły, ale młodzi ludzie dalej pokazują, ile świetnej polskiej muzyki się w nich chowa.”
Co jest dla niego najważniejsze podczas oceniania?
— „Osobowość mnie w ogóle nie interesuje. Chodzi o to, co ktoś ma do powiedzenia przez te kilka minut występu. Chcę czuć, o czym śpiewa, nie tylko to słyszeć.”
Miuosh dodaje, że choć w pierwszym sezonie reagował emocjonalnie i bywał zaskoczony, to teraz — jako „stary wyjadacz” — patrzy na wszystko spokojniej, ale kilka występów naprawdę go zachwyciło.
Nowy sezon „Must Be The Music” – czego mogą spodziewać się widzowie?
Na podstawie rozmów z jury i prowadzącymi można podsumować:
-bardzo dużo zgłoszeń i wysoka różnorodność,
-mocny udział zespołów folkowych,
-kilka wyjątkowych osobowości muzycznych,
-dużo nietypowych, zabawnych i zaskakujących występów,
-pojawienie się kilku artystów, o których „będzie głośno”,
-emocje, humor, ale też trudne momenty dla uczestników, którzy mijają się z muzyką.


