„Ministranci” już na ekranach kin. Syn Kamilli Baar w głównej roli
Film poruszający temat przyjaźni, wiary, dyskusji o moralności i odpowiedzialności. Produkcja została wyróżniona Złotymi Lwami podczas 50. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Już od 21 listopada dostępny w kinach w całej Polsce.

4 ministrantów wobec ludzkiej niesprawiedliwości
Film opowiadający o paczce czterech przyjaciół- Filipie, Tobiaszu, Mikołaju i Brunie (w tych rolach Filip Juszczyk, Tobiasz Wajda, Mikołaj Juszczyk i Bruno Błach-Baar), którzy służął w kościele jako ministranci. Chłopcy rozczarowani postawą dorosłych oraz instytucji Kościoła wobec ludzkiej niesprawiedliwości, postanawiają przybrać rolę współczesnego Robbin Hooda. Wpadają na pomysł, żeby…zainstalować w konfesjonale podsłuch. Ma im to służyć w poznaniu sekretów sąsiadów, a następnie wymierzaniu sprawiedliwości na własną rękę. Sytuacja jednak nie idzie do końca po myśli chłopaków i wymyka się spod kontroli.
Skąd wziął się pomysł na film?
Reżyser decydując się na realizacje takich projektów jak „Cicha noc” i „Jak najdalej stąd” kierował się swoimi osobistymi przesłankami. Jak było tym razem?
Ten film nie został zainspirowany historią, którą znam z najbliższego otoczenia albo taką, która dotknęła mnie bezpośrednio. Jest osobisty, ponieważ emocjonalnie stoję po stronie bohaterów
-wypowiedział się dla PAP Piotr Domalewski.
Domalewski dodaje również w rozmowie dla WP film jak w tym wszystkim kreują się słowa „dobro” i „zło”, które są przedstawiane często w sposób czarno-biały.
Z jednej strony nasi ministranci słyszą, że są „ostatnim bastionem chrześcijaństwa”, że muszą dawać przykład. Ale widzą, że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana, że to nie jest tak, że tu jest samo dobro. Bo przychodzi ksiądz z kurii i zabiera kasę, która miała być dla biednych. I ja też staram się, żeby bohaterowie nie byli jednoznacznie źli ani dobrzy. Ten ksiądz też jest elementem aparatu administracyjnego. W dobrze funkcjonującym aparacie administracyjnym każdy jest jego ofiarą – nie tylko ten wyzyskiwany, ale i ten, który musi ten mechanizm wykonywać. On też jest narzędziem. Tak sobie o tym filmie myślałem.
Kino Domalewskiego od początku skupia się na ludziach funkcjonujących na granicach różnych porządków. W „Ministrantach” nie jest to już jednak margines społeczny, lecz duchowy. Przestrzeń pomiędzy czystą, młodzieńczą wiarą, a instytucjonalną obojętnością, między idealizmem a światem dorosłych, w którym wszystko wymaga kompromisu. To właśnie ta szara strefa, w której nic nie jest ani jednoznacznie dobre, ani złe, stała się dla reżysera naturalnym miejscem opowieści.
Od dawna rozmyślam o tym, że najtrudniejszym momentem dorastania jest zrozumienie, że rzeczywistość nie jest czarna albo biała, tylko że świat rozgrywa się w przestrzeni pomiędzy. Szukałem sposobu, by o tym opowiedzieć. Ponieważ dobro i zło, w ogóle tego rodzaju kwantyfikatory, są mocno osadzone w religii, to naturalnym wydało mi się, że to będzie właśnie ta przestrzeń
-mówił w radiowej Jedynce Piotr Domalewski.
Film zdobył uznanie krytyków
„Ministranci” to film surowy wizualnie, ale pełen emocjonalnej czułości. Opowieść o próbie naprawy świata, która nie wynika z buntu, a z wiary, że warto podejmować działania. Jak podkreśla sam reżyser: „nie ma tematów odległych, jeśli potrafimy odnaleźć w nich własne emocje”
-jak podkreślają krytycy























