Menedżer Chajzera dzwonił do dentysty gwiazd. Żądają oświadczenia po aferze z bondingiem

Wczoraj późnym wieczorem dentysta gwiazd odebrał telefon od menedżera Chajzera, który — jak twierdzi Trafidło — chciał spotkania i spisania oświadczenia. Dentysta odmówił, podkreślając, że Filip nigdy nie zadzwonił osobiście, ani nie przeprosił.
Afera wokół bondingu Filipa Chajzera właśnie nabrała całkowicie nowego wymiaru. Dentysta gwiazd, Piotr Trafidło, ujawnił, że to nie problemy Chajzera z zębami rozpętały burzę, ale historia pracownika kebaba, którego prezenter miał prosić o zrobienie kolejny raz za darmo.
Iskra zapłonowa: pracownik kebaba bez zębów
Według relacji Trafidły, cała awantura nie wybuchła od własnych zębów Chajzera, a od jego pracownika.
Filip prowadzi biznes z kebabami, a jeden z pracowników nie miał praktycznie żadnego uzębienia. Chajzer miał poprosić stomatologa, aby:
zrobił mu pełny bonding, nowe zęby — całkowicie za darmo, „w ramach dobrej współpracy”.
Trafidło odmówił, tłumacząc, że nie jest w stanie wykonywać darmowych, kosztownych rekonstrukcji dla „kolejnych znajomych i współpracowników”, nawet jeśli wcześniej zrobił wiele usług gratis.
To — według stomatologa — miało być momentem, w którym atmosfera diametralnie się zmieniła.
Zęby Chajzera: od zachwytu do „katastrofy”
Przypomnijmy: w 2024 roku Filip przeszedł bonding u Trafidły. Początkowo był zachwycony i chwalił nowy uśmiech w social mediach.
Po kilku miesiącach zaczął mówić o:
krwawieniu,
stanach zapalnych,
bakteriach beztlenowych,
„zepsutych zębach pod bondingiem”.
To właśnie wtedy w sieci powstały głosy, że zabieg był „spaprany”.
Dentysta twierdzi jednak, że bonding był wykonany poprawnie — a problemy Chajzera to zupełnie inna historia, nakręcona po odmowie kolejnych darmowych usług.
Telefon od menedżera i odmowa spotkania
Trafidło w relacji na Instagramie ujawnił, że po fali krytyki:
zadzwonił do niego menedżer Chajzera,
- chciał spotkania i spisania wspólnego oświadczenia,
- próbował „wyprostować medialną sytuację”.
Dentysta odmówił:
„Spotkasz się ze mną, Filipie, kiedy sam zadzwonisz. Nie przez menedżera. I nie po tym wszystkim.”
Dodał też, że nie będzie wchodził w negocjacje po tym, jak publicznie ujawniono nieprawdziwe — jego zdaniem — informacje.

Najnowsze komentarze