Mateusz Mosiewicz to aktor młodego pokolenia, który pomimo swoich skromnych początków w niewielkim mieście, zdobył uznanie na polskiej scenie teatralnej i filmowej. Jak do tego doszło? Skąd pasja do aktorstwa?
Instagram / Mateusz Mosiewicz
Mateusz Mosiewicz urodził się 27 czerwca 1986 roku w Bydgoszczy. Jest wybitnym polskim aktorem filmowym i teatralnym. Mosiewicz wychował się w niewielkiej miejscowości, gdzie dostęp do teatru był mocno ograniczony. Jednak, nie blokowało mu to drogi do aktorstwa. W liceum zaczął myśleć poważniej o aktorstwie, choć początkowo nie wierzył, że pochłaniająca go sztuka stanie się jego zawodem. Udało mu się skończyć studia na Wydziale Aktorskim Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi. Grał w wielu filmach i serialach takich jak: “Zakochani po uszy”, “Korona Królów”, czy także “Brigitte Bardot cudowna”.
Instagram / Mateusz Mosiewicz
1. Jakie były Pana pierwsze kroki na drodze aktorstwa?
„Pierwsze kroki były dosyć skomplikowane. Początkowo wstąpiłem do studenckiego teatru w Poznaniu. Tam dostałem swoją pierwszą rolę w amatorskiej produkcji. Sprawiło mi to dużo radości i poczułem, że chcę to robić na poważnie. Tak naprawdę pierwsze myśli o zostaniu aktorem zaczęły się już w liceum, a może nawet wcześniej, ale nie pochodziłem z dużego miasta, więc trudno było mi to sobie wyobrazić jako realną możliwość”.
Instagram / Mateusz Mosiewicz
2. Czyli aktorstwo nie było Pana wymarzonym zawodem?
„Można tak powiedzieć. Aktorstwo było bardziej w sferze marzeń – zawsze chciałem pojawić się w filmie, ale dostęp do teatru w moim mieście był bardzo ograniczony. Dopiero na studiach w Poznaniu mogłem spróbować swoich sił”.
Instagram / Mateusz Mosiewicz
3. A co ostatecznie skłoniło Pana do tego, aby spróbować aktorstwa? Czy była jakaś inspiracja, osoba, która miała na to wpływ?
„Myślę, że zawsze fascynowała mnie różnorodność ludzi. Zastanawiałem się, jak to jest być np. lekarzem czy inżynierem. To sprawiło, że chciałem wcielać się w różne role. Pamiętam, że kiedyś poszedłem do poradni psychologicznej, żeby wykonać testy preferencji zawodowych, i wyniki były bardzo niejednoznaczne. Ostatecznie jednak zdecydowałem, że aktorstwo to coś, co chcę spróbować, bo inaczej przez całe życie bym się zastanawiał „co by było, gdyby…”
Instagram / Mateusz Mosiewicz
4. Pamięta Pan swoje pierwsze występy?
„Tak, w teatrze grałem poetę w „Małym dworku”, a potem wcieliłem się w Makbeta na amatorskiej scenie. To było dla mnie ogromne wyzwanie – teksty Szekspira są niesamowicie wymagające, ale to właśnie one uświadomiły mi, jak fascynujące może być aktorstwo”.
Instagram / Mateusz Mosiewicz
5. Z którą z ról, jakie Pan do tej pory zagrał, czuje się Pan najbardziej związany? Która była najtrudniejsza?
„Makbet zdecydowanie był najtrudniejszy, zwłaszcza że grałem go, kiedy byłem jeszcze bardzo młody. Teraz, z perspektywy czasu, myślę, że dopiero teraz miałbym wystarczająco życiowego doświadczenia, żeby tę rolę zagrać z pełnym zrozumieniem”.
Instagram / Mateusz Mosiewicz
6. Czy jest ktoś, kto szczególnie Pana inspiruje w aktorstwie?
„Nie mam jednej osoby, od której czerpałbym pełną inspirację. Uważam, że od każdego aktora można się czegoś nauczyć, zarówno od profesorów w szkole teatralnej, jak i od kolegów z branży. Warto obserwować innych i wyciągać coś dla siebie”.
Instagram / Mateusz Mosiewicz i Klaudia Koścista
7. Jakie są Pana marzenia zawodowe? Jest jakaś rola, którą szczególnie chciałby Pan zagrać?
„Od czasów szkoły teatralnej marzę o zagraniu Hamleta. Jego rozmyślania, dylematy, to wszystko jest mi bardzo bliskie. Chciałbym też spróbować sił w filmie sensacyjnym albo w dramacie psychologicznym – te gatunki bardzo mnie fascynują”.
Instagram / Mateusz Mosiewicz na spektaklu „Morderstwo w dworze Haversham”
8. Czy poleca Pan młodym aktorom szkołę teatralną?
„Tak, zdecydowanie. Szkoła teatralna daje nie tylko warsztat, ale też możliwość nauki od doświadczonych pedagogów. Teraz coraz częściej spotykam się z tym, że młodzi ludzie nie rozumieją twórczości Szekspira. Nie są to proste teksty, ale trzeba nad nimi się pochylić. Dlatego myślę, że szkoła teatralna uczy wrażliwości i zmusza nas do regularnej pracy nad samym sobą. Myślę, że to niezbędne, jeśli ktoś poważnie myśli o aktorstwie”.
Instagram / Mateusz Mosiewicz i Klaudia Koścista
9. Z kim Pan chciałby zagrać?
„Chciałbym spotkać się zawodowo z Januszem Gajosem. Kiedy ubiegałem się o przyjęcie do szkoły teatralnej, to właśnie pan Gajos miał prowadzić nasz rocznik. Niestety, ostatecznie nie doszło do porozumienia ze szkołą i zrezygnował z nauczania, przez co nie miałem okazji być jego uczniem. A bardzo cenię go jako aktora. Uważam, że wiele mógłbym się od niego nauczyć. Podobnie mam z Andrzejem Sewerynem. Miałem przyjemność uczestniczyć w jego warsztatach i jestem przekonany, że to osoba, która mogłaby przekazać mi jeszcze wiele cennych umiejętności. Kiedyś współpracowałem z Mirosławem Haniszewskim i była to czysta przyjemność. To niesamowite, jakie role potrafi wykreować. A przy tym jest bardzo ciepłym i wartościowym człowiekiem. Jeśli chodzi o aktorów zagranicznych, jest ich wielu, których podziwiam. Każdego cenię za coś innego. Jestem na przykład fanem Jude’a Lawa. Ze „starej gwardii” na pewno wyróżnia się dla mnie Gary Oldman. Jego zdolność do tworzenia różnorodnych postaci jest imponująca. Oczywiście, łatwiej ocenić takie role, kiedy mamy do czynienia z produkcjami zagranicznymi, które mogą oferować inne realia pracy – na przykład więcej czasu na przygotowanie się do roli”.
Instagram / Mateusz Mosiewicz
10. Jaki jest Pana ulubiony film?
“Trudne pytanie. Myślę, że film “Apartament”, może nie jest to najlepszy film, ale bardzo wpłynął na moje decyzje i życie. To właśnie ten film sprawił, że poczułem chęć spróbowania swoich sił w aktorstwie i zamarzyłem, aby kiedyś zagrać w podobnych produkcjach”.
Instagram / Mateusz Mosiewicz
11. Jakie Pan ma inne pasje oprócz aktorstwa?
„Zawsze powtarzam, że sport jest dla mnie nieodłącznym elementem życia. Jednak obecnie czuję, że nie potrafię żyć bez aktywności fizycznej. Gdy mam dzień przerwy, od razu czuje się gorzej, a tydzień bez jakiegokolwiek wysiłku sprawia, że czuje się jak starzy człowiek. Jeśli chodzi o rodzaj sportu, to nie ma większego znaczenia. Lubię siłownię, boks, wspinaczkę, bieganie – wszystko, co pozwala mi się ruszać. Nawet, będąc na wakacjach wystarczy, że pójdę popływać i od razu lepiej się czuje. To już nie jest hobby, to stało się czymś, co muszę robić dla własnego samopoczucia”.
Instagram / Mateusz Mosiewicz
Dziękuję bardzo za inspirującą rozmowę i życzę dalszych aktorskich sukcesów!