Marta Nieradkiewicz przeżyła tragedię. Opowiedziała o tym po raz pierwszy
Marta Nieradkiewicz zdobyła się na niezwykle osobiste wyznanie. W rozmowie z Moniką Olejnik w programie „Monika Olejnik. Otwarcie” w TVN24+ aktorka po raz pierwszy publicznie opowiedziała o swojej chorobie nowotworowej. 42-latka przyznała, że od dłuższego czasu przechodzi leczenie onkologiczne i wciąż walczy o zdrowie. W szczerej rozmowie opowiedziała o momencie diagnozy, trudnych emocjach oraz powodach, dla których zdecydowała się przerwać milczenie.

Diagnoza była dla niej szokiem
Aktorka znana m.in. z produkcji „Lęk”, „Zjednoczone stany miłości”, „Wielka woda” czy „Pakt” przyznała, że chorobę odkryła sama. Jak wspomina, początkowo trudno było jej uwierzyć w diagnozę.
Sama sobie tego guza wymacałam, sama go odkryłam i początkowo nie mogłam w to uwierzyć. To był szok dla mnie, ponieważ naprawdę wierzyłam, że różne rzeczy są w stanie mi się przytrafić, ale zdrowie to ja mam jak dzwon
Powiedziała. Jak dodała, moment przyjęcia diagnozy był bardzo trudny, jednak z czasem nauczyła się akceptować sytuację i skupiła się na leczeniu.

„Jestem w trakcie leczenia onkologicznego”
W rozmowie z Moniką Olejnik Nieradkiewicz ujawniła, że od dłuższego czasu przechodzi terapię onkologiczną.
Jestem w trakcie leczenia onkologicznego. W trakcie terapii. Mam za sobą długą drogę, ale to jeszcze nie koniec
Podkreśliła przy tym, że współczesna medycyna daje dziś znacznie więcej możliwości niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Zwróciła także uwagę na ogromną rolę profilaktyki.
Nowotwory są chorobą cywilizacyjną i to niestety każdego może dotyczyć. To, co nas może chronić najbardziej, to jest profilaktyka, to są badania. Badajcie się i nie poddawajcie się
Zaapelowała.

„Czułam się zawstydzona chorobą”
Aktorka przyznała również, że przez pewien czas ukrywała swoją chorobę. Jak mówi, mierzyła się nie tylko z leczeniem, ale też z trudnymi emocjami.
Słyszałam takie sugestie, żebym nie pokazywała się w takiej formie. Był moment, że czułam się zawstydzona, że mnie spotkała ta choroba
Wyznała. Nie zdecydowała się na noszenie peruki, co sprawiało, że czasem spotykała się z nieprzyjemnymi reakcjami otoczenia. Jednocześnie podkreśliła, że otrzymała także wiele wsparcia i życzliwości, które pomogły jej przetrwać najtrudniejsze chwile. Jak podsumowała:
Były spojrzenia, które się ode mnie odwracały, ale było też wiele wspaniałych gestów, które dały mi ogromną siłę, żeby iść dalej



