Kuchnia pełna przypraw i wspomnień. Robert El Gendy opowiada o gotowaniu (WYWIAD)
RobertRobert El Gendy to postać, której nie trzeba nikomu przedstawiać. Charyzmatyczny prezenter, dziennikarz i współprowadzący „Pytania na Śniadanie”. W rozmowie podczas 11. edycji charytatywnego konkursu kulinarnego dziennikarzy Robert El Gendy opowiada o gotowaniu dla swoich trzech synów, kulinarnych eksperymentach z kuchnią indyjską i egipską, a także o daniu z dzieciństwa, do którego wraca z sentymentem.

Robert El Gendy / AKPA
Kim jest Robert El Gendy?
Robert El Gendy to doświadczony i ceniony dziennikarz oraz prezenter Telewizji Polskiej, urodzony 21 grudnia 1978 roku. Jest związany przede wszystkim z popularnym porannym programem „Pytanie na Śniadanie”, gdzie jego naturalny urok, łatwość nawiązywania kontaktu z widzami i profesjonalizm sprawiły, że szybko zyskał miano jednego z ulubionych prowadzących w Polsce.
Kształcenie rozpoczął na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie ukończył studia na kierunku dziennikarstwo i komunikacja społeczna. To pozwoliło mu połączyć solidne przygotowanie teoretyczne z praktyczną łatwością pracy na wizji.
Poza ekranem, Robert aktywnie działa w mediach społecznościowych — z humorem i szczerością dzieli się kulisami pracy, chwilami z życia prywatnego oraz zaangażowaniem w inicjatywy charytatywne. Jego działalność poza telewizją, w tym udział w projektach społecznych, pokazuje, że dziennikarstwo dla niego to nie tylko zawód, ale także misja i odpowiedzialność.
WYWIAD
- Czy lubi Pan gotować?
Bardzo lubię! Gotowanie to dla mnie duża przyjemność, choć przy trójce dzieci bywa też koniecznością.
2. Czy stosuje Pan jakąś konkretną dietę?
Dzisiaj wszyscy dbają o linię, o zdrowie… No dobrze, mogę zdradzić, że staram się trzymać diety, ale jeszcze nigdy mi się to na dobre nie udało. Bardzo często gotuję w domu – mam trzech synów, więc nie mam za bardzo wyboru. Chłopakom smakuje to, co przygotowuję, ale zdecydowanie nie są to dania fit. Może kiedyś to zmienię, ale na razie gotuję tak, by było domowo i smacznie.
3. Czy jest jakieś danie z dzieciństwa, za którym Pan szczególnie tęskni?
Zdecydowanie! Zwykły schabowy w panierce, do tego ziemniaki purée – ale takie bardzo kremowe – i najlepiej z dodatkiem musztardowo-miodowym. To danie, które robiła moja babcia. Dziś jem je rzadko, właśnie po to, żeby ten smak się nie znudził. Dla mnie to prawdziwa kulinarna podróż w czasie.
4. Ma Pan swoje popisowe danie?
Oczywiście! To coś w rodzaju fusion – mieszanka smaków z Azji i Indii. Dużo kurkumy, przypraw korzennych, wszystko robione „na oko”, bez przepisu. Podaję to z ryżem jaśminowym, a na koniec dodaję mleczko kokosowe. Zawsze wychodzi smacznie, choć nie zawsze tak samo – wszystko zależy od dnia i nastroju.
5. Brzmi jak kuchnia azjatycka. Czy to Pana ulubiony kierunek kulinarny?
Lubię eksperymentować, więc nie ograniczam się do jednego rodzaju kuchni. Mój tata jest Egipcjaninem, więc siłą rzeczy bliska jest mi kuchnia arabska, ale w sercu – a raczej w żołądku – i tak pozostaje polski schabowy.
6. A jak wygląda Pana codzienne gotowanie?
Codzienność to gotowanie dla rodziny – everyday life. Chłopcy są głodni cały czas! Staram się łączyć różne smaki, czasem sięgam po przepisy z internetu, ale dużo rzeczy robię po swojemu.
7. Czy ktoś Pana nauczył gotować, czy jest Pan samoukiem?
Trochę nauczyłem się podglądając kucharzy z „Pytania na Śniadanie”. Jako dziecko obserwowałem babcię, choć wtedy nie do końca wiedziałem, co robię. Teraz czerpię z tego, co zapamiętałem. A w dobie internetu wszystko mamy na wyciągnięcie ręki – przepisy, triki, inspiracje.
8. Czy lubi Pan łączyć nietypowe smaki, czy raczej trzyma się klasyki?
Uwielbiam zaskakujące połączenia! Na przykład ostre ze słodkim – pieprz cayenne i maliny albo figa. To brzmi odważnie, ale naprawdę smakuje świetnie.
9. Jak podoba się Panu ten kulinarny event? To Pana pierwszy raz?
Nie, jestem tutaj już po raz czwarty. Za każdym razem liczę na wygraną, ale jeszcze nie udało się stanąć na podium… Może w końcu się uda! (śmiech)
10. Jak układała się współpraca z drużyną?
Bardzo dobrze – starałem się nie przeszkadzać! Mieliśmy świetną atmosferę i dużo śmiechu, a to najważniejsze.
11. A jeśli drużyna wygra, zobaczymy Pana tu za rok?
Na pewno! Nawet jeśli przegramy – będę musiał się odegrać!
12. Jakie są Pana dalsze plany zawodowe? Może coś związanego z gotowaniem?
Mam w planach trochę grania – może jakiś projekt aktorski. Nie chcę zdradzać szczegółów, ale szykuje się parę niespodzianek. Powiedzmy, że na razie to „słodka tajemnica”.
Trzymam kciuki i dziękuję za rozmowę!
Dziękuję bardzo, do zobaczenia!

Robert El Gendy / AKPA

