Eurowizja 2026 : Czy Stasiek Kukulski pojedzie do Wiednia?
Emocje wokół Wielkiego Finału Polskich Kwalifikacji 2026 rosną z każdym dniem. To właśnie ten koncert zdecyduje, kto pojedzie do Wiednia reprezentować Polskę na Eurowizji. W gronie finalistów znalazł się Stasiek Kukulski – 18-letni wokalista, który konsekwentnie buduje swoją pozycję na polskiej scenie muzycznej. Choć młody wiekiem, ma już za sobą doświadczenia, o których wielu artystów może tylko marzyć. Co sprawia, że jego droga do Eurowizji przypomina historię pełną determinacji i powrotów silniejszych niż porażki?

Muzyka zapisana w DNA
Stasiek Kukulski dorastał w domu, w którym muzyka była codziennością, a nie dodatkiem do życia. Jako uczeń warszawskiej szkoły muzycznej w klasie skrzypiec od najmłodszych lat rozwijał wrażliwość i warsztat, a pierwsze kroki na scenie stawiał już jako sześciolatek. To nie przypadek – jego tata pełni funkcję kapelmistrza Orkiestry Wojskowej w Radomiu, a mama jest absolwentką Akademii Muzycznej w Gdańsku i nauczycielką śpiewu i fortepianu.
Można więc powiedzieć, że zanim nauczył się pisać, potrafił już czytać nuty.
Szersza publiczność usłyszała o nim po raz pierwszy w 2017 roku, gdy jako dziesięciolatek wystąpił w polskich preselekcjach do Eurowizji Junior z utworem „To, co żyje w nas”. Był to odważny krok, ale – jak się okazało – dopiero początek. Rok później pojawił się w drugiej edycji programu The Voice Kids Polska. Podczas „przesłuchań w ciemno” wykonał utwór „1000 metrów nad ziemią” z repertuaru Mroza, doprowadzając do sytuacji, w której wszyscy jurorzy odwrócili swoje fotele. To był moment, który pokazał, że młody wokalista nie jest jedynie „dziecięcą ciekawostką”, ale artystą z realnym potencjałem.
Telewizyjna scena jako trampolina
Prawdziwy przełom przyszedł w 2024 roku. W finale programu „Szansa na sukces” wykonał poruszającą interpretację utworu „I wszystko się może zdarzyć” z repertuaru Anity Lipnickiej. Zwycięstwo w odcinku otworzyło mu drzwi do koncertu „Debiuty” podczas 62. Krajowego Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu.
Na opolskiej scenie zaprezentował autorską piosenkę „Dla ciebie bym mógł” i zdobył nagrodę publiczności – wyróżnienie, które często bywa ważniejsze niż statuetki jury. To właśnie wtedy wielu obserwatorów zaczęło mówić o nim jako o jednym z najciekawszych młodych głosów swojego pokolenia.

Eurowizja – marzenie, które nie gaśnie
Eurowizja to w jego historii wątek powracający niczym refren. Gdy tylko ukończył regulaminowe 16 lat, zaczął konsekwentnie zgłaszać swoje propozycje do krajowych preselekcji. W 2024 roku próbował z utworem „World of Liars”, rok później z piosenką „Upside Down”. Obie kompozycje nie przyniosły upragnionego finału.
Do trzech razy sztuka?
Wszystko wskazuje na to, że tak. Ballada „This too shall pass” zdobyła uznanie komisji i zapewniła mu miejsce w Wielkim Finale Polskich Kwalifikacji 2026. To nie tylko kolejna konkursowa propozycja, lecz także osobiste wyznanie.
ZOBACZ TAKŻE Eurowizja 2026: Kto odważy się zastąpić Steczkowską?
„This too shall pass” – więcej niż piosenka
Tytuł – oznaczający „Przeminie i to” – brzmi jak proste zdanie, ale kryje w sobie uniwersalne przesłanie. Utwór opowiada o mierzeniu się z przeciwnościami, o chwilach zwątpienia i o nadziei, która pozwala przetrwać najtrudniejsze momenty. To ballada o dojrzewaniu, o szukaniu światła w mroku i o wierze, że każdy kryzys jest etapem, a nie końcem drogi.
Dla Staśka Kukulskiego to nie tylko tekst piosenki, ale motto, które – jak sam przyznaje – pomaga mu zachować równowagę w świecie pełnym presji i oczekiwań.
Czy tym razem jego historia zakończy się wyjazdem do Wiednia? Jedno jest pewne: niezależnie od wyniku młody artysta udowodnił już, że konsekwencja i pasja potrafią prowadzić dalej niż jednorazowy sukces. A jeśli wierzyć tytułowi jego utworu – każda przeszkoda kiedyś mija.


