Bartłomiej Firlet o „Dalej jazda 2”: „Na miłość nigdy nie jest za późno”. Kim naprawdę jest Sebuś Czapka?
„Dalej jazda 2” to film, który bawi, wzrusza i – jak się okazuje – przynosi jedną z najbardziej romantycznych scen w całej historii serii. A wszystko za sprawą Sebastiana Czapki, granego przez Bartka Firleta. Aktor w rozmowie nie tylko zdradza kulisy swojej roli, ale też porównuje siebie do ekranowego „poczciwego nieudacznika” i… zaprasza na walentynkowy seans.
Choć na ekranie gra Sebastiana – trochę nieporadnego, a trochę pociesznego – w rzeczywistości Bartek jest zupełnie inny. To aktor z poczuciem humoru, dystansem do siebie i dużym profesjonalizmem. Poza planem uwielbia spędzać czas z rodziną i przyjaciółmi, a jego koledzy z planu podkreślają, że jest empatyczny, ciepły i zawsze gotowy do pomocy.

Sebuś Czapka – niepozorny, ale kluczowy
Choć Sebastian Czapka może wydawać się bohaterem drugiego planu, to właśnie dzięki niemu w domu Gugulaków dzieje się naprawdę dużo. To on jest tym „obcym” – jedynym nieurodzonym Gugulakiem w rodzinie – i to on musi odnaleźć się wśród silnych charakterów, zgryźliwych komentarzy i rodzinnych napięć.
– „Sebastian w drugiej części ma zdecydowanie więcej przestrzeni. Rozwija się wątek z Justynką – pełen humoru, ale i czułości” – podkreśla Firlet.
Relacja Sebastiana i Justyny to jeden z jaśniejszych punktów filmu. Choć ona bywa szorstka, a on momentami aż za bardzo ugodowy, razem tworzą duet, który widzowie po prostu kupują.
Scena z pierścionkiem? „Idealne zwieńczenie”
Największe emocje budzi jednak finałowa scena z pierścionkiem. To moment, który dla wielu widzów jest prawdziwym ukoronowaniem historii Sebusia.
– „Ta scena mówi o tym, że na wszystko przyjdzie czas. I potwierdza, że na miłość nigdy nie jest za późno” – mówi aktor.
Jak dodaje, bohater przez cały film zalicza drobne potknięcia, ale właśnie one prowadzą go do miejsca, w którym odwaga w końcu wygrywa.
– „Oni się kochają. Czasami dowód miłości jest potrzebny, a czasami nie – jak widać w tym filmie”.
Firlet vs. Sebuś. Podobni… tylko z twarzy?
A jak wiele Bartek Firlet ma wspólnego ze swoim ekranowym alter ego? Okazuje się, że niewiele – przynajmniej charakterologicznie.
– „Typologicznie z twarzy może pasuję, ale ja w domu tak się nie zachowuję” – śmieje się aktor.
– „Jestem bardziej asertywny niż Sebuś. Mam w sobie uczynność, ciepło i empatię, ale ja bardziej wyznaczam granice. Nie da się mnie tak przestawiać jak Sebastiana”.
Jak sam przyznaje, właśnie to było dla niego najciekawsze – wejść w skórę kogoś zupełnie innego.

Walentynki? Firlet ma gotowy plan (i zaproszenie)
Choć aktor zwykle spędza Walentynki w pracy, bo wtedy teatry pękają w szwach, w tym roku los daje mu chwilę wytchnienia.
– „W tym roku chyba nie pracuję… więc muszę zaplanować ten wieczór” – zdradza z uśmiechem.
Jedno jest jednak pewne – idealny początek walentynkowego wieczoru już zna:
– „Idealnym aperitifem na walentynkowy wieczór jest pójście do kina na ‘Dalej jazda 2’. To film o dojrzałej miłości i o tej, która dopiero ma szansę się narodzić”.



